Benefity Uważności
Genetycznie uwarunkowany zły nastrój
Tendencja naszego mózgu do rejestrowania błędów i deficytów została uwarunkowana w toku ewolucji. Nasi przodkowie musieli być wyczuleni na wszelkie niebezpieczeństwa i, choć dzisiaj nie zagraża nam zjedzenie przez dzikiego zwierza (a przynajmniej szanse na to są mniejsze), to nasz mózg funkcjonuje w dokładnie taki sam sposób. W pierwszej kolejności zwracamy uwagę na negatywne aspekty rzeczywistości i również one zostają w naszej pamięci na dłużej. Jarosław Gibas w książce „Święty Spokój. Instrukcja Obsługi Emocji.” nazywa to „genetycznie uwarunkowanym złym nastrojem”.
Mamy w tym sformułowaniu odpowiedź na pytanie dlaczego tak trudno jest nam zmienić sposób odbioru rzeczywistości i raz wyuczone zachowania. Nasza podświadomość nie ma w tym żadnego interesu, abyśmy byli szczęśliwi. Zostaliśmy zaprojektowani, aby przetrwać i to jest jej nadrzędny cel. Musimy więc być przygotowani na rzucanie kłód pod nogi w momencie wychodzenia poza strefę komfortu. Szczęście nie jest więc zapisane w naszych genach, ale można się go nauczyć.
Szczęście na przestrzeni wieków
Neuroplastyczność mózgu
Szczęśliwie dla nas, wbrew temu, co uważano jeszcze w XX wieku, tkanka nerwowa, pod wpływem bodźców ze środowiska zewnętrznego i wewnętrznego, ma zdolność do tworzenia nowych połączeń pomiędzy neuronami, które umożliwiają reorganizację, adaptację, naprawę, uczenie się oraz zapamiętywanie. Zdolność ta jest nazwana neuroplastycznością, inaczej plastycznością mózgu. Oznacza to, że struktury mózgu oraz jego wydajność nie są stałe i możemy na nie wpływać chociażby poprzez regularną medytację.
Co się dzieje gdy medytujemy?
Fale mózgowe w medytacji
Różne formy medytacji czy relaksacji mogą generować różne fale mózgowe. Przykładowo, Anuraga powoduje podwyższoną świadomość percepcyjną, wzmożone skupienie na świecie zewnętrznym, podczas gdy medytacja zen skutkuje spotęgowaną koncentracją czy też świadomością wewnętrzną. Różnice są zauważalne również pomiędzy medytacją, a relaksacją.
Co ciekawe, choć medytacja kojarzy się głównie z falami o niższej częstotliwości jak Alfa czy Theta, buddyjscy mnisi są w stanie dzięki medytacji wejść na najwyższe częstotliwości, czyli Gamma. Jak odkrył Richard Davidson, gdy mózg pracuje na tych ekstremalnie szybkich obrotach, fazy fal mózgowych w całym mózgu zaczynają się synchronizować co wydaje się kluczowe dla osiągnięcia podwyższonej świadomości. Stan Gamma powoduje zmiany w synapsach mózgowych czyli w połączeniach, przez które przechodzą impulsy elektryczne celem przesłania informacji innym neuronom, mięśniom lub gruczołom. Liczne badania buddyjskich mnichów pokazują wyższą aktywność fal Gamma niż w grupie kontrolnej. Dzięki stanowi skoncentrowanego skupienia lub tzw. szczytowej uwagi, osiągają oni zdolność manipulacji ciałem i umysłem, czego dowodem jest chociażby słynne badanie przeprowadzone przez zespół badawczy Herberta Bensona, kardiologa ze Szkoły Medycznej na Harvardzie.
Zimą 1985 roku w klasztorze w Himalajach grupa tybetańskich mnichów buddyjskich siedziała w ciszy pogrążona w medytacji. Chociaż byli dość skromnie ubrani, wydawali się nie zważać na panujący chłód. Jeden z mnichów przeszedł pomiędzy nimi, owijając każdego w płótno nasączone zimną wodą. W normalnej sytuacji tak ekstremalne warunki spowodowałyby szok termiczny. Jednak zamiast dreszczy, mnisi zaczęli się pocić, a z mokrych płócien zaczęła unosić się para. Nie minęła godzina, a płótna były całkowicie suche. Ciała mnichów zamiast obniżonej temperatury, były gorące niczym piece.
Buddyjscy mnisi nie są odosobnieni, jeżeli chodzi o osiąganie stanu podwyższonej świadomości. Szamani od wielu lat są znani ze swoich „uzdrowicielskich mocy”. W wielu kulturach wciąż powszechne jest używanie środków halucynogennych (jak np. ayahuasca) lub intensywnego, powtarzalnego rytmu (bębnienie, grzechotanie, śpiew, tańce, chodzenie po rozżarzonych węglach) celem uzyskania odmiennego stanu świadomości.
Wracając jednak do samej medytacji; pamiętajmy, że mistrzostwo osiągnięte przez buddyjskich mnichów było wynikiem wieloletniej praktyki, a nie kwestią przypadku, szczęścia czy magii. Tylko i wyłącznie wraz z upływem czasu i regularną praktyką, zarówno struktura jak i chemia naszego mózgu się zmienia.
Efekty regularnej praktyki
Medytacja wpływa także pozytywnie na nasze zdrowie. Herbert Benson skupiał się na badaniu jej efektów fizjologicznych. W pierwszym badaniu przeprowadzonym na grupie młodych i zdrowych osób wykazano wpływ medytacji na obniżenie tempa oddechu, zużycie tlenu i kwasowości krwi. W drugim badaniu, przeprowadzonym tym razem na starszych osobach z podwyższonym ciśnieniem tętniczym krwi wykazano iż medytacja obniża jego wartość w porównywalnym stopniu co leki na nadciśnienie.
Medytacja zmienia Twój mózg
„Medytacja zmienia Twój mózg” – zapewnia Sara Lazar, badaczka z Harvard Medical School. Sara przeprowadziła badania na grupie osób, które wzięły udział w kursie redukcji stresu opartej na uważności (ang. Mindfulness Based Stress Reduction), co oznacza, że przez 8 tygodni medytowały średnio 30 minut dziennie. Grupa kontrolna składała się z osób nie praktykujących medytacji. Wszyscy zostali przebadani rezonansem magnetycznym przed i po okresie trwania kursu. U osób praktykujących zaobserwowano:
- zwiększenie grubości kory w hipokampie, części mózgu związanej z pamięcią, samoświadomością i empatią,
- zwiększenie grubości istoty szarej w korze czołowej odpowiedzialnej za funkcjonowanie pamięci roboczej i podejmowanie decyzji wykonawczych,
- zmiany w tylnej korze zakrętu obręczy związanego z poczuciem własnej wartości,
- zwiększenie grubości lewego hipokampa biorącego udział w uczeniu się, poznaniu, pamięci i regulacji emocjonalnej,
- zwiększenie grubości złącza ciemieniowego związanego z empatią,
- zwiększenie obszaru pnia mózgu odpowiedzialnego za produkcję wielu regulacyjnych neuroprzekaźników
- zmniejszenie ciała migdałowatego odpowiedzialnego za odczuwanie stresu.
Nie da się zmienić tego, czego nie jesteśmy świadomi
Wyniki badań brzmią zachęcająco, przy czym warto jednak pamiętać, że jedna sesja medytacji w tygodniu nie wystarczy, aby cieszyć się jej pozytywnymi efektami. Zmiana to jest proces, który wymaga regularności i czasu, a co za tym idzie cierpliwości i dyscypliny. Niezbędnymi komponentami praktyki są intencja i motywacja, których możemy się chwycić za każdym razem kiedy nasza wola osłabnie.
A poza suchymi faktami; dlaczego jeszcze warto praktykować? Ze swojej perspektywy dopiszę, że uważność stanowi punkt wyjścia dla rozwoju osobistego. Aby zrozumieć i zmienić, najpierw trzeba zauważyć. Praktyka jest trochę jak przebudzenie się z głębokiego snu; otrzymujesz dar w postaci momentu zatrzymania i wtedy właśnie dzieje się cała magia. Po raz pierwszy jesteś świadomy/świadoma (słowo klucz w Uważności) rzeczy w momencie, w którym się one wydarzają i możesz adekwatnie, w przemyślany sposób na nie zareagować. Kiedy nie mają miejsca automatyczne, nawykowe reakcje, otwiera się przed Tobą cała gama możliwości. Innymi słowy, odzyskujesz kontrolę nad własnym życiem, bo ostatecznie nie da się zmienić tego czego nie jesteśmy świadomi.
